Świat i ludzie

Wynajmij sobie rodzinę – tak mówią w Japonii

Wynajmij sobie rodzinę

W dzisiejszych czasach rodzinę można wynająć. To bardzo proste. Znajdujesz firmę, piszesz, kogo potrzebujesz, jakie ma mieć cechy, podpisujesz umowę i płacisz, a oni zadbają o resztę.

Doceń swoją rodzinę, zanim ją stracisz. Na przykładzie Japonii to niezaprzeczalna życiowa prawda. Każdy chce mieć kogoś do kochania, rozmawiania, czy spędzania czasu. Nikt nie zaspokoi naszych potrzeb bliskości lepiej niż narzeczony, mama, mąż lub żona. Te osoby towarzyszą nam na co dzień. Wspólnie tworzymy rodzinę. Co gdy bliscy odchodzą i zaczyna ich brakować? Nie da się ich zastąpić. To jasne. Niektórzy jednak ślepo wierzą, że można to zrobić. Albo próbują wierzyć dla zalepienia pustki w sercu.

 

Masowe zamówienia na rodzinę

Family Romance to japońska firma, która wynajmuje ojców, partnerów, a nawet przyjaciół. Setki pracowników tak dobrze odgrywają swoje role, że czasem trudno uwierzyć, że to tylko sztuka.

W naszym formularzu zamówieniowym jest lista wszystkich możliwych preferencji: fryzura, okulary, broda, gust. Czy mąż ma być w stylu klasycznym, czy swobodnym? Czuły czy surowy? Kiedy wchodzi do pomieszczenia ma być rozmowny, czy zmęczony po całym dniu pracy? – mówi w rozmowie dla Świata Wiedzy Ishii Yuichi, szef Family Romance.

Aktorzy Family Romance mają po 5 rodzin i odgrywają swoje role przez określony czas. Nawet posiadają instrukcje do każdej sytuacji, z jaką mogą się spotkać. Poza byciem partnerem, przyjacielem czy ojcem, przejmują czyjąś tożsamość, by kogoś za coś przeprosić lub prosić o wybaczenie. Są wynajmowani nawet jako goście weselni, jeśli jest taka potrzeba, jednak wtedy koszty wzrastają w zależności od liczby osób nawet do 60 tys. Jedną z ważnych zasad jest wystrzeganie się więzi. Na przykład jeśli dziewczyna wynajmuje narzeczonego, to on nie może przebywać z nią sam na sam. Zakazane jest również ujawnianie prywatnych danych. Pytanie: dokąd trwa gra?

Jeśli zleceniodawca nie zamierza wyjawić prawdy, jestem zmuszony grać rolę do końca – wyznaje Ishii Yuichi.

Tym sposobem na przykład córka nie dowiaduje się, że jej ojciec nie jest prawdziwy, a wdowiec wierzy, że żona wróciła zza grobu, bo ma jej kopię.

 

Hikikomori – walczę z wirusem samotności

Japończycy chętnie wynajmują osoby do kochania, wsparcia i rozmowy. Skąd się to wzięło? Z samotności, czyli… z hikikomori. Hikikomori rozciąga się w rejonie Chin, Tajwanu czy Hongkongu. To termin określający izolację społeczną, zerwanie z kontaktami, zamknięcie się w domu, czyli swoisty wirus samotności. Nic dziwnego, skoro tutaj liczy się przede wszystkim honor. Jeśli mam problem, nie powiem o nim rodzinie czy znajomym. Za to zwierzę się osobie, którą wynajmę. Hikikomori to bolesna izolacja, prowadząca do depresji i innych zaburzeń. Wychodzę jedynie do łazienki, mam się na baczności, by nikogo nie spotkać, rzucam szkołę, pracę i zupełnie odcinam się od społeczeństwa.

Dlaczego choruję na hikikomori? Przyczyn może być wiele. Przykładowo wpływ na schorzenie może mieć:

  • trauma z dzieciństwa,
  • dysfunkcyjna rodzina,
  • odrzucenie przez znajomych,
  • nadopiekuńczość ze strony rodziców.

Hikikomori ma też inną nazwę: „wycofanie społeczne” i pod tą postacią występuje w Polsce od 2001 roku. Co wszystkich zaskoczy, Jan Komasa poruszył ten problem w swoim filmie „Sala Samobójców”. (Polecam stronę: Hikikomori występuje również w Polsce)

Jak walczyć z wirusem samotności? Przede wszystkim terapią i uczestnictwem w grupach wsparciach.

 

Wynajmuję rodzinę, tylko gdzie jest granica kłamstwa?

Kij ma dwa końce. Tak samo jest przy wynajmowaniu rodziny. Z jednej strony to kłamstwo, którym karmią się ludzie. Dalej, wokół niego budują cały swój świat, jednocześnie rzeczywistość staje się zwykłą grą. Z drugiej strony kłamstwo sprawia, że ludzie przestają się czuć tak bardzo samotni i w jakiś sposób stają na nogi i wychodzą z domu.

Miałem dobrą przyjaciółkę, która samotnie wychowywała syna. Chłopiec chciał się dostać do prywatnej szkoły, ale go nie przyjęto – tylko dlatego, że nie miał ojca. Postanowiłem rzucić wyzwanie niesprawiedliwości japońskiego społeczeństwa i zagrałem jego tatę – tak mówi o początkach Family Romance Ishii Yuichi i inspiracji do jej założenia.

Czy firma, która wyszła z założenia pomagania ludziom i walki z systemem może być zła? Przecież czasami ciężko przyjąć prawdę i pogodzić się ze śmiercią żony, czy brakiem ojca. Trudno jest też na co dzień jadać samotnie posiłki. Inna sytuacja, dzięki wynajęciu rodziny Japończycy uczą się być bardziej ekspresyjni, wyrażać swoje zdanie i zwyczajnie rozmawiać. Wiemy, jak pomaga wyrzucanie emocji na zewnątrz. Niestety tutaj można to zrobić niekiedy tylko przed obcymi, czyli wynajętymi aktorami.

Czytaj także: Nie chcę stracić siebie, czyli jak ludzie umierają na co dzień

Co uważacie o biznesie wynajmowania rodziny? Jak go oceniacie?
Jeśli spodobał Ci się mój artykuł zapraszam na wirtualną kawę. Twoje wsparcie doda mi energii do dalszego działania i pomoże utrzymać bloga. Dziękuję 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *