Emocje i relacje Na szlaku Wyznania Brunetki

Sycylia podziałała jak terapia! – o tym, jak trafiłam na Wyspę Słońca

Sycylia podziałała jak terapia

Pojechałam na nieplanowaną terapię, a przywitało mnie na niej buona giornata, futtitinni i kawa. Nauczyłam się zwalniać i po prostu jeść croissanta.  

Kilka godzin lotu i znalazłam swoją Sycylię, Wyspę Słońca. A najbardziej spodobał mi się na niej targ ze sprzedawcami uśmiechniętymi od ucha do ucha. Wołali coś po włosku. I nigdzie się NIE SPIESZYLI. Wyraźnie żyli według zasady „carpe diem” – chwytaj dzień. Pewnie też byś tak chciała? To wspaniała reguła życia, którą chcę u siebie wprowadzać. Dlatego gdy dzisiaj ktoś mnie pospiesza i wywołuje presję, myślę sobie: „Przecież Włosi się nie spieszą, więc dlaczego ja mam to robić”? Tak żyje się znacznie lepiej!

Po pierwsze, Sycylia to nie tylko największa wyspa na Morzu Śródziemnym, ale także Wyspa Słońca. Ponieważ to najbardziej słoneczny region w całej Europie! Słońce świeci tu aż 300 dni w roku. Może właśnie dlatego Sycylijczycy są ciągle uśmiechnięci i emanują pełnią życia? Przecież słońce wpływa na nasze samopoczucie. Sprawia, że mamy większy poziom serotoniny w mózgu, a więc jesteśmy w dobrym nastroju. Zobacz, jak podziałał na mnie sycylijski klimat! Ty też możesz wyciągnąć z niego optymizm. Gotowy na terapię według Sycylijczyków?

 

Futtitinni, czyli zwolnij, odpuść i zjedz croissanta

Dlaczego Sycylia podziałała na mnie jak terapia? Po pierwsze, uwielbiam filozofię życiową Sycylijczyków. W tych ludziach nie ma pesymizmu tak często spotykanego na polskich ulicach. Tu nikt nie powie Ci: „Jest beznadziejnie. I tak sobie nie poradzisz, więc po co to robisz”? Zamiast tego dadzą ci kopa, żebyś robił swoje i przestał się wszystkim przejmować.

Pierwsza sycylijska lekcja: zwolnij, odpuść i zjedz croissanta. Kiedy zamiast spokojnie iść, zaczęłam biec na Sycylii, od razu było wiadomo, że nie jestem stąd. Przecież tu nikt się nie spieszy! To tylko Polacy biegają za autobusami. Na Sycylii możesz ich nieźle przestraszyć takim zachowaniem, bo są do niego nieprzyzwyczajeni. „Co za wariat”! – z pewnością wtedy myślą. Według ich życiowej filozofii należy zwolnić i zwyczajnie odpuścić. Pośpiech jest zakazany.

Niezwykle bliskie mojemu sercu jest “futtitinni” – hasło z filozofii sycylijskiej, które mówi o tym, aby się zatrzymać, zwolnić i nie przejmować rzeczami, na które nie mamy wpływu – mówi Marysia.

Futtitinni. Wspaniałe i wcale nie takie trudne! Choć mamy z tym duży problem. Nie umiemy usiąść i zwyczajnie cieszyć się życiem. A powinniśmy z serca dziękować za ten wspaniały świat. Za tą pyszną kawę z rana. Ach jak te ptaki cudownie śpiewają! Jak dobrze, że mam tę gazetę do poczytania i ludzi do plotek.

Futtitinni, czyli sycylijska filozofia życia, która potrafi uleczyć niejedną duszę! W wielkim skrócie – miej dystans do wszystkiego, na co nie masz wpływu. Odpuść, wyluzuj, wypij kawę i … zjedz coś pysznego – doradza swoim fanom jedna Polka na Sycylii.

 

Buona giornata i do przodu

Sycylijczycy mają piękny uśmiech. Może nie różni się od Twojego, ale jest ciągle na ich twarzach. Kiedy przychodzisz do kawiarni – uśmiech. Gdy zamawiasz – uśmiech. A kiedy wychodzisz – uśmiech i „buona giornata”, czyli dobrego dnia. Niestety w Polsce bardzo rzadko się z tym spotykam. A tyle wystarczy, by zrobić komuś dzień. Od razu czujesz się wyjątkowo i chce Ci się żyć w świecie uśmiechniętych ludzi. Po postawie Sycylijczyków widać energię i radość. Dochodzi do tego brak presji.

Lekcja druga? Buona giornata. Na sycylijskiej terapii nauczyłam się, jak ważne są te dwa słowa, a dokładniej moc, która się w nich kryje. Dla mnie niesie ze sobą przekaz, by:

  • być optymistą;
  • życzliwi i wspierający ludzie wciąż istnieją;
  • nie martw się zbytnio przyszłością;
  • jesteś super;
  • życie jest piękne, a więc za krótkie, by się smucić;
  • uśmiechnij się wreszcie!

Pomyśl, ile dobrego zrobilibyśmy, mówiąc ludziom „dobrego dnia”? Chciałabyś to usłyszeć? Bo ja zdecydowanie.

Na Sycylii buona giornata ma jeszcze większy wydźwięk w połączeniu z symbolem wyspy, jakim jest Triskelion – głowa meduzy z 3 nogami. Spacerując, zobaczysz go niemal na każdym kroku w postaci kolorowych gadżetów. Fajnie zabrać ze sobą do domu taką ładną pamiątkę. Jednak nie o to tutaj chodzi. Dla Sycylijczyków Triskelion oznacza szczęście, pomyślność i oczywiście urodzaj. Temu wszystkiemu towarzyszy sycylijskie słońce.

 

Przez żołądek do człowieka

Lubię jeść, a ty? Smakowanie różnych przysmaków jest czymś, co rozpieszcza moje kubki smakowe. Okazuje się, że czasem przez żołądek można trafić do człowieka. Dzieje się tak wtedy, gdy stół zmienia się w miejsce spotkań i łączy ludzi podczas kulinarnych degustacji. Najlepiej wiedzą o tym Sycylijczycy, którzy umawiają się ze znajomymi, lub całymi rodzinami wychodzą na miasto do restauracji, gdzie jedzą wspólnie posiłek. Na stołach nie brakuje oczywiście pizzy, owoców morza i wina. Kosztują każdego kęsa. Nie jedzą w pośpiechu, by poczuć smak potraw. Wbrew pozorom nie posiłek jest tutaj najważniejszy. Otóż Sycylijczycy siadają przy jednym stole i ZE SOBĄ rozmawiają. To ich wspólny czas, podczas którego celebrują chwilę i cieszą się swoim towarzystwem.

Obfita kolacja z winem to włoska tradycja. Po całym dniu nareszcie przychodzi czas, gdy można się porządnie najeść. To taki polski obiad, tyle że wieczorem. Zaczynamy od przystawki, a kończymy na deserze. Dużo jedzenia? Spokojnie, przecież Włosi mają dużo czasu, by to pomieścić. Sycylijczycy nie spotykają się tylko wieczorami. Poranki rozpoczynają od espresso i croissanta na słodko. Oczywiście najlepiej smakuje w towarzystwie. Jeśli chcesz wyjść z kimś na kawę, tutaj nie ma z tym problemu. Na to zawsze znajdą czas. Przekonałam się, jak wspaniała jest celebracja chwili z kawą i drugim człowiekiem. Nawet nie musisz rozmawiać. Czasem wystarczy wspólne picie kawy i cieszenie się sobą bez słów.

Sycylijska terapia to nauka celebracji chwili, rozmowy ze sobą i oczywiście dorzućmy do tego obowiązkowe wyjście z domu. I brak mediów społecznościowych. Jak ja nie znoszę telefonów przy stole. Jesteś tu, bo zależy Ci na mnie, czy nie szanujesz mnie i klikasz coś w komórce? Ważniejsza jestem ja czy przedmiot w Twoich rękach? Obcowanie z ludźmi jest czymś wspaniałym. Otwartość, wymiana uśmiechów, czasem cisza. Skupiamy się na swoim carpe diem.

Zadania: zastosuj sycylijskie lekcje w Twoim domu i otoczeniu. Nie zapominaj o Futtitinni! 😉

 

Jeśli spodobał Ci się mój artykuł zapraszam na wirtualną kawę. Twoje wsparcie doda mi energii do dalszego działania i pomoże utrzymać bloga. Dziękuję 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *